Odcinek 2. Bracia Seretkowie zwani Serbinami. Jak Kumanówka stała się Serbinowcami. W poprzednim odcinku byliśmy we Wnuczkowcach. Teraz przenosimy się siedemnaście kilometrów dalej, nad rzekę Rów, do wsi, która w ciągu jednego pokolenia zmieni nazwę dwa razy. Najpierw nazywa się Kumanówka. Potem Radułowce. A w końcu — Serbinowce. Od niej pochodzi nazwisko. Zacznijmy od człowieka, nie od wsi. Rok 1565. Królewscy lustratorzy spisują starostwo barskie — każdą wieś, każdego podatnika. W Barze, w jego ruskiej części, notują trzech ludzi szczególnej kategorii. Zapisują ich tak: „Służkowie. Są tam trzej kozacy, którzy nic nie dają, tylko na koniach i osobiście pilnują posług zamkowych, cokolwiek im rozkażą: Radul Serbin, Jurko Piekarzowicz, Lewko”. Radul Serbin nie płaci. Służy. Konno, zbrojnie, przy zamku. Ten układ — wolność od ciężarów w zamian za obronę granicy — będzie się powtarzał w każdym dokumencie tej rodziny przez następne sto lat. Kim był Serbin? Trzeba to powiedzieć ostrożnie. „Serbin” to w XVI wieku na Podolu dość pospolity przydomek — w lustracjach są Milec Serbin i Cwietko Serbin w Winnicy, Marko Serbin pod Barem, Iwan i Wasyl Serbinowicz w Karaczyńcach. Historyk Aleksander Jabłonowski zalicza takie przydomki do nazwisk od nazw narodów: Wołoszyn, Litwin, Czerkas, Serbin. Ale tylko jedna rodzina zrobiła z tego przydomka nazwisko. I ta rodzina mówiła o sobie: Seretkowie, zwani Serbinami. Słyszymy to w najważniejszym dokumencie tego odcinka. 11 stycznia 1591 roku, na sejmie w Warszawie, król Zygmunt III wpisuje do Metryki Koronnej przywilej zatytułowany „Dożywocie dla Seretków zwanych Serbinami na wieś Kumanówkę”. Król pisze, że dowiedział się, iż szlachetni Miłosz, Fiedor, Iwan, Iwaszko i Hryń Seretkowie, bracia rodzeni, „tak podczas wcześniejszych najazdów tatarskich, jak zwłaszcza podczas tego ostatniego, gdy barbarzyński nieprzyjaciel wtargnął na Podole”, okazali gorliwą służbę. Dlatego zatwierdza im dożywotnie posiadanie wsi Kumanówki, którą dał im już starosta barski Stanisław Golski — z obowiązkiem obrony zamku. I obiecuje, że ani on, ani jego następcy wsi im nie odbiorą. Zatrzymajmy się przy słowie „zwani Serbinami”. W łacinie dokumentu to jedno słowo: Servios. Bracia byli Serbinami po ojcu — tak jak Radziejowscy byli synami Hryćka, a Fiedor synem Onaczki. Michał Hruszewski, pisząc trzysta lat później historię starostwa barskiego, odczytał to inaczej — jako „serbskich wychodźców”, osadników z południa. Tak czy inaczej, mechanizm jest ten sam i pięknie prosty: przydomek rodziny stał się nazwą wsi, a nazwa wsi — nazwiskiem. Radul, ten kozak zamkowy z 1565 roku, był jednym z Seretków. Od jego imienia wieś nazwano Radułowcami. I to on jest bohaterem następnego dokumentu — pośmiertnie. 26 stycznia 1604 roku król nadaje Radułowce wojewodzie ruskiemu Stanisławowi Golskiemu, temu samemu staroście, jako dobra bezdziedziczne, „po śmierci Serbina Radula, wasala naszego”. Brzmi jak koniec. Ale Hruszewski dopowiada: nadanie dla Golskiego zostało na papierze. Wieś pozostała w rękach rodziny. Dowód przychodzi trzy lata później i jest to dowód najcenniejszy w całym tym odcinku. Rok 1607, inwentarz starostwa barskiego spisany na miejscu, we wsi. Urzędnik notuje: „Wieś Serbinowce — tej wsi posesorowie — Miłasz Serbinowski za przywilejem króla jegomości; powinności żadnej nie oddają: ten jest wodzem polnym, jedno na wojnę samowtór wyjeżdża”. Posłuchajmy tego jeszcze raz. Wieś nazywa się już Serbinowce. Jej posiadacz to Miłasz — Miłosz z przywileju sprzed szesnastu lat — i nosi nazwisko Serbinowski. Nie oddaje żadnych powinności, bo jest wodzem polnym i na wojnę wyjeżdża „samowtór”, czyli konno, z jednym pocztowym. To najstarsze znane użycie nazwiska. Rok 1607. Zatrzymajmy się na chwilę przy tym „samowtór”. Znaczy: we dwóch — sam i jeden pocztowy, obaj konno, obaj zbrojnie. Tak płaciła za ziemię drobna szlachta na pograniczu barskim: nie podatkiem, lecz szablą. Ten układ zbudowano jeszcze za królowej Bony, w latach czterdziestych XVI wieku, gdy jej starosta Bernard Pretwicz — ten od przysłowia „za pana Pretwica wolna od Tatar granica” — zasiedlał spalone przez Tatarów wsie osadnikami. W jego nadaniach stoi czarno na białym: wolność od wszelkich ciężarów, ale „na wojnę, gdyby zaszła potrzeba, będzie zobowiązany wyruszyć, na wzór innych wasali w dystrykcie barskim”. Potem ten obowiązek wraca w każdym dokumencie rodu: straże przy zamku w 1557, „na koniach i osobiście” w 1565, „obrona zamku barskiego” w 1591, „na koniach i zbrojnie u boku starosty” w 1613. Miłasz z 1607 roku, wódz polny, który „jedno na wojnę samowtór wyjeżdża”, to kolejne ogniwo tej samej umowy: ziemia za szablę. Kiedy za dwieście lat urzędnicy w Petersburgu zażądają od jego potomków dowodów „posiadania dóbr z poddanymi”, nie zrozumieją, że ci ludzie nigdy nie byli właścicielami w tym sensie. Byli żołnierzami na królewskiej ziemi. A potem, w 1613 roku, przychodzi dokument, który łączy wszystkie nitki. Na sejmie w Warszawie król dzieli wieś na trzy części. Dokument nazywa ją „Kumanówka albo Radułowce” — więc to na pewno ta sama wieś co w 1591 roku. Dwie części dostają synowie Demetriusza zwanego Milas, których zasługi wojenne poświadczył sam hetman Stanisław Żółkiewski. Trzecią część — Mikołaj syn Fedora, Szymon syn Iwana i Jakub syn Hryńka. A wszystko dlatego, że dobra przypadły królowi — cytuję — „po śmierci Radula Seretki Serbina”. Radul. Seretko. Serbin. Trzy słowa, które śledziliśmy osobno, w jednym człowieku. Kto dostał wieś? Spójrzmy na imiona ojców: Fedor, Iwan, Hryńko. To bracia z 1591 roku. Wieś nie poszła do obcych — poszła do synów i bratanków. Hruszewski pisze, że ci posiadacze trzeciej części już w 1615 roku „występują pod nazwiskiem Serbinowskich”. Inny historyk, Michał Rolle, potwierdza: lustracja z 1615 roku „zastaje tu tych samych dzierżawców, nazywając ich już wyraźnie Serbinowskimi”. I tak w ciągu pięćdziesięciu lat — od kozaka zamkowego Radula Serbina do Miłasza Serbinowskiego, wodza polnego — powstało nazwisko. Nie nadał go król. Nie wymyślił go herold. Wzięło się z przydomka ojca, przeszło na wieś i wróciło do ludzi. Zostaje pytanie, na które dokumenty nie odpowiadają: jak Serbin, ojciec Seretków, był spokrewniony z Onaczką i Hryćkiem z sąsiednich Wnuczkowiec. Te same imiona — Fiedor, Hryń — w obu rodzinach, w tym samym czasie, siedemnaście kilometrów od siebie. Wspólna służba przy zamku. Wspólne spory ze starostami. Ale żadnego aktu, który powiedziałby: brat, kuzyn, ojciec. Na razie to tylko sąsiedztwo. Bardzo bliskie sąsiedztwo. W następnym odcinku: nazwisko po raz pierwszy w kancelarii królewskiej — i jest to, niestety, akt śmierci.