Odcinek 9. Gałąź kijowska. Karol i jego synowie: Jan, Paweł, Marcin. Nie wszyscy Serbinowscy zostali na Podolu. W połowie XVIII wieku jedna gałąź osiadła dalej na wschód, w powiecie wasylkowskim guberni kijowskiej, w cieniu wielkich dóbr Branickich — i tam, w cerkwiach Potyjówki i Bohatyrki, chrzciła dzieci. O tej gałęzi wiemy z małej teczki w archiwum kijowskim, jedenastu kart, z których sfotografowano osiem, i z kilku rubryk w rewizjach podatkowych. To niewiele. Ale wystarczy, żeby zobaczyć trzech braci, ich siostrę, i ich los. Sercem teczki jest spis dowodów, które w 1802 roku Jan Serbinowski złożył Kijowskiemu Zgromadzeniu Szlacheckiemu. Czytajmy go tak, jak on go ułożył. Punkt pierwszy: metryka ślubu „urodzonego Karola Serbinowskiego” z 25 kwietnia 1745 roku, z ksiąg wsi Potyjówki — „ja ustanawiam ojca mego”. Punkt drugi: sepultura, czyli metryka pogrzebu Karola z 1775 roku — „ustanawiam, że ojciec mój w stanie szlacheckim zmarł”. Punkt trzeci: metryka chrztu Pawła z 15 stycznia 1759 roku — „probuję, że Paweł jest synem Karola, a bratem moim rodzonym”. Punkt czwarty: metryka chrztu Jana, 21 czerwca 1751 roku, z cerkwi w Bohatyrcu — i w tych samych księgach metryka Marcina. „Temi wywodzę, że Paweł, Jan i Marcin Serbinowscy bracia rodzeni między sobą”. A potem zakończenie, które mówi o położeniu tej rodziny więcej niż wszystkie metryki razem: „Odległość miejsca, z którego kraju przodkowie nasi wyszli, i stan biedny, w którym teraz zostajemy, nie dozwala nam autentycznemi dowodstwo swej rodowitości dowodzić, lecz jakie tylko mogliśmy, takowe składamy, prosząc najmiłościwiej Prześwietnego Zgromadzenia Kijowskiego, aby na onych poprzestać raczyło”. Podpisał: Jan Serbinowski. Skąd przyszli, mówi wywód jego brata: „z województwa podolskiego od kilku lat w ten kraj przenieśli się”. Przyjrzyjmy się trzem braciom. Jan, urodzony w 1751 roku, żonaty z Marianną Wasilewską, mieszkał w 1802 roku w Rubczenkach z synami Antonim i Karolem i córką Brygidą. Jego spis podpisał marszałek powiatu skwirskiego. Dwanaście lat później rodzina mieszkała na chutorze Terpykina we wsi Czepożyńce — Jan miał sześćdziesiąt pięć lat, synowie trzydzieści trzy i dwadzieścia cztery. Antoni był w 1811 roku ekonomem, czyli zarządcą, u ziemianina Malinowskiego we wsi Wilnopole. A młodszy Karol, urodzony około 1787 roku, to ojciec Piotra i Wasyla — tych dwóch, których w 1833 roku Teodor z Radziejowiec uznał za braci stryjecznych, i których w 1842 roku komisja w Kijowie wykreśliła z księgi. Tak łączą się dwie teczki: podolska i kijowska. Paweł, urodzony w 1759 roku — nie mylić z Pawłem synem Antoniego z Podola, oficerem — złożył wywód już w 1797 roku, w powiecie machnowskim. Lat trzydzieści sześć, żona Marianna, córka Żabińskiego, synowie Łukasz i Antoni, córki Helena, Apolonia i Franciszka, wieś Wojtowce. I ta rubryka, którą pamiętamy z szóstego odcinka: „Herb: Podkowa, Krzyż i Strzała Darta”. Dołęga. Paweł był człowiekiem znanym w okolicy — w grudniu 1803 roku trzymał do chrztu dziecko sąsiadów w kaplicy w Wójtowcach, w lutym 1804 świadkował na ślubie; w obu zapisach kapelan tytułuje go „Generosus”, urodzony. Rewizja z 1816 roku zastaje go tam nadal, w wieku pięćdziesięciu sześciu lat, z żoną, dwiema córkami i synem Stefanem, który urodził się już po wywodzie. I z jedną adnotacją, która jest jak błysk wielkiej historii w wiejskiej rubryce: przy Łukaszu, lat dwadzieścia dziewięć, w kolumnie „ubyło” urzędnik wpisał: „odszedł do ułanów w 1812 roku”. Marcin, najmłodszy, ożenił się z Katarzyną, córką Grzegorza Osieckiego. Dzieci nie miał. Mieszkał „w powiecie zwinogrodzkim, dobrach jaśnie wielmożnego grafa Branickiego, we wsi Winogradzie”. Rewizja drobnej szlachty z 1795 roku pokazuje go jeszcze wcześniej: Marcin, syn Karola, lat trzydzieści; żona Katarzyna, córka Hrycka — to ten sam Grzegorz, zapisany po rusku; i siostra Agata, córka Karola, lat szesnaście. Agata to jedyny ślad córki Karola w całej dokumentacji. W 1834 roku z Winogradu — tej samej wsi, w której mieszkał bezdzietny Marcin — pisze do marszałka guberni kijowskiej Piotr, syn Karola. Prosi o wpisanie siebie i braci do księgi rodowodowej, dołącza stary komplet dowodów z 1802 roku i skarży się na groźbę „zaliczenia w poczet jednodworców”. Pismo jest wyblakłe, w połowie nieczytelne. Kim był ten Piotr? Czwartym synem Karola, urodzonym tuż przed śmiercią ojca w 1775 roku? Bratankiem, noszącym patronimik po innym Karolu? Dokumenty nie mówią. I ostatni ślad, z 1854 roku. Rewizja jednodworców powiatu skwirskiego notuje w gminie morozowskiej rodzinę numer dziewięć: „Franciszek, syn Stefana, Serbinowski, lat dwadzieścia trzy”. Badacz stawia hipotezę: to wnuk Pawła przez tego Stefana z Wójtowiec, który w 1816 roku miał trzynaście lat. Chronologia pasuje, geografia pasuje. Potwierdzić mogłaby to rewizja z 1850 roku tej samej wsi. Ale ważniejsze od pokrewieństwa jest słowo w nagłówku: jednodworcy. Stan, do którego w latach czterdziestych przepisywano szlachtę czynszową, której Heroldia nie potwierdziła. To jest to, czego bał się Piotr w 1834 roku. To jest to, co w 1842 roku orzekła komisja w Kijowie. Na koniec jedna zagadka, która spina obie gałęzie. Uchwała kijowska z 1842 roku nazwała Piotra i Wasyla „synami Karola, wnukami Iwana, prawnukami Karola, praprawnukami Iwana, a prapraprawnukami Jakuba”. Karol z Potyjówki, ślub 1745, i Karol ekonom szpyndowski, ojciec Piotra, to więc dziadek i wnuk. A ojciec starszego Karola nazywał się Iwan — i był synem Jakuba. Czy ten Iwan to Jan z linii podolskiej, syn protoplasty? Czy Karol z Potyjówki to Karol, syn Jana, wymieniony w akcie z 1738 roku, o którym mówiliśmy w czwartym odcinku? Chronologia na to pozwala. Dokumentu, który by to powiedział wprost, nie ma. Zapisujemy jako pytanie — jedno z najważniejszych w całych badaniach. W następnym odcinku: linia prosta. Od Fabiana, który w 1795 roku miał czterdzieści lat i rocznego syna, do Emilii — prababci autora tych badań.