Odcinek 10. Linia prosta. Od Fabiana do Emilii. Ta część historii nie prowadzi przez przywileje królewskie ani sądy grodzkie. Prowadzi przez rubryki rewizji podatkowych i karty ksiąg parafialnych wokół Kalinówki i Samhorodka, między Winnicą a Berdyczowem. Dokumenty skromne, ale ułożone jeden za drugim pozwalają prześledzić bez przerwy sześć pokoleń. Od Fabiana, który w 1795 roku miał czterdzieści lat, do Emilii, trzyletniej w książce spowiadających się z 1911 roku. Emilia Serbinowska jest prababcią autora tych badań. To jest jego linia prosta. Rok 1795. Rewizja szlachty powiatu machnowskiego, dom numer trzydzieści sześć. Urzędnik pisze dwujęzycznie, po polsku i cyrylicą: „Fabian, Antoniego syn, Serbinowski — czterdzieści. U niego żona Konstancja, Jakubowa córka — dwadzieścia cztery. Syn Michał — jeden”. Tyle. Szesnaście lat później inna rewizja dopisuje przy Fabianie w kolumnie „ubyło”: listopad 1801. Fabian zmarł, kiedy Michał miał sześć lat, Piotr nie miał roku, a Łukasz — trzeci syn — jeszcze się nie urodził albo dopiero co. Rodzinę prowadziła wdowa Konstancja. Kim był Antoni, ojciec Fabiana? W tej samej rewizji machnowskiej z 1811 roku jest jeszcze jeden syn Antoniego: Dominik, lat dwadzieścia sześć, z małymi synkami Ludwikiem i Kazimierzem, „nie zapisany nigdzie” wcześniej — zapewne brat Fabiana, przybyły skądinąd. Ale dokumentu, który wiązałby tego Antoniego z którąkolwiek znaną gałęzią rodu — podolską czy kijowską — nie ma. To najważniejsze otwarte pytanie tej linii, i mówimy o nim wprost. W marcu 1816 roku, we wsi Warszyca, spisano rodzinę numer dwadzieścia jeden: Michał, syn Fabiana, lat dwadzieścia jeden, z żoną Marianną, osiemnastoletnią; brat Piotr, lat dwanaście; i siostra, też Marianna, też osiemnaście lat. Osiemnaście lat później, 30 kwietnia 1834 roku, Piotr złożył do Machnowskiej Komisji Rewizyjnej podanie z pełnym spisem rodziny. Sam go nie podpisał — „za niepiśmiennego rękę przyłożył szlachcic Kowalewski”. Ze spisu: Michał ma czterdzieści lat, żonę Mariannę z Jaworskich i pięcioro dzieci — Szymona, Gabriela, Ludwika, Mariannę i Ludwikę. Piotr ma trzydzieści jeden lat, żonę Teresę z Wastowieckich i troje dzieci. Łukasz, dwadzieścia dziewięć, jest nieżonaty. Zajęcie: rola. Szlachectwo: „uznani przez Heroldię ukazem z 15 grudnia 1802 roku”. Pamiętajmy tę datę — to ten sam grudzień 1802, w którym wpisano kuzynów z Podola i z powiatu skwirskiego. Cała rozproszona rodzina przeszła przez Heroldię w jednym miesiącu. Michał zmarł 25 kwietnia 1859 roku we wsi Kurawa, kilka kilometrów od Warszycy, w wieku siedemdziesięciu lat. Akt zgonu nazywa go jeszcze „dworianinem”, szlachcicem. Zostawił wdowę Mariannę z Jaworskich, czterech synów — Szymona, Gabriela, Ludwika i Ignacego, który w spisie z 1834 roku jeszcze nie istniał — i dwie córki. Teraz metryki kościelne. 13 czerwca 1854 roku, kościół w Samhorodku. „Dworzanin Szymon Serbinowski, kawaler, lat trzydzieści dziewięć, ze wsi Kurawa”, poślubia „Julię Witosławską, pannę, lat dwadzieścia sześć, ze wsi Kumanówka, parafii machnowieckiej” — to inna Kumanówka niż ta podolska z drugiego odcinka, nazwa się powtarza. Rodzice pana młodego: „dworzanie Michał i Marianna z Jaworskich Serbinowscy”. Dokładnie tak, jak w spisie z 1834 roku, w którym Szymon miał osiemnaście lat. Dwadzieścia lat później ma trzydzieści dziewięć. Rachunek się zgadza co do roku. 24 grudnia 1860 roku w Warszycy rodzi się ich syn Adam, ochrzczony dwa dni później. Ale rodzice zapisani są już inaczej: „jednodworcy Szymon i Julia”. Między 1854 a 1860 rokiem słowo „dworzanin” zniknęło z metryk tej rodziny. Nie wiemy, czy stało się to na mocy jakiejś decyzji, czy po prostu tak zapisał ksiądz. Wiemy, że od tej pory nikt w tej linii nie będzie już nazywany szlachcicem. Adam dorasta i 26 stycznia 1886 roku, w wieku dwudziestu siedmiu lat, jako „mieszczanin winnickiego towarzystwa” z Kurawskiej Słobody, żeni się z siedemnastoletnią Seweryną Strupczewską z Warszycy, córką włościan. Jedenaście lat później, w 1897 roku, Imperium Rosyjskie przeprowadza swój pierwszy powszechny spis ludności. Arkusz spisowy ze wsi Kotiużynce, gospodarstwo numer pięć, zachował się w całości. Czytamy: Serbinowski Adam Siemionow, lat trzydzieści osiem, głowa rodziny, mieszczanin winnicki, zawód — handlarz świniami. Żona Seweryna, dwadzieścia osiem. Córki Katarzyna, dziesięć lat, Anielina, osiem, Maria, pięć. Syn Iwan, dwa lata. I Paweł — noworodek. Wyznanie rzymskokatolickie. Język ojczysty: małoruski, czyli ukraiński. Oboje rodzice piśmienni. Jeszcze dwa dokumenty. 17 lipca 1908 roku w kościele samhorodeckim ochrzczono Emilię, córkę „włościan Adama i Seweryny z domu Strupczewskiej Serbinowskich”. Mieszczanin z 1897 roku jest w 1908 włościaninem — kolejne słowo w rubryce, która przez sto lat szła w dół. A w 1911 roku książka spowiadających się parafii Białopole, gospodarstwo trzysta dwadzieścia osiem, wylicza wszystkich: Adam, pięćdziesiąt dwa lata; Seweryna, czterdzieści sześć; synowie Paweł, Aleksander, Iwan i roczny Władysław; córki Maria, Rozalia, Elżbieta — i Emilia, trzy lata. Najstarszych córek, Katarzyny i Anieliny, już w domu nie ma. Sześć pokoleń: Fabian, Michał, Szymon, Adam, Emilia. A potem — już poza archiwami, w pamięci rodzinnej — Halina Gromadczenko, Jerzy Kowal, i autor tych badań. Wszystko w promieniu kilkunastu kilometrów: Warszyca, dziś dzielnica Kalinówki; Kurawa; Kurawska Słoboda; Kotiużynce; Białopole. Przez sto lat status rodziny w dokumentach zmienia się ze szlachty na dworzan, z dworzan na jednodworców, potem na mieszczan, wreszcie na włościan. Nie zmienia się wyznanie, nie zmienia się nazwisko i nie zmienia się okolica. I to jest, być może, najuczciwsza puenta tej historii. Senat w Petersburgu mógł odebrać tytuł. Nie mógł odebrać tego, co zapisane w metrykach: kto był czyim synem, gdzie się urodził, kogo poślubił. Z tych zapisów, karta po karcie, da się odtworzyć linię, której żaden urząd nie potwierdził — i której żaden urząd nie jest w stanie zaprzeczyć. W następnym odcinku: jedyny opis codziennego życia Serbinowskich spisany przez kogoś, kto ich znał — sąsiada z Dębowej Wólki nad Bohem.