Kozak zamkowy Radul Serbin, przywilej z 1591 r. i trzy części jednej wsi
Siedemnaście kilometrów od Wnuczkowiec, nad rzeką Rowem, leżała opustoszała po najazdach wieś Kumanówka. Pod koniec XVI w. starosta barski osadził w niej pięciu braci, którzy pisali się Seretkami, a zwani byli Serbinami — po ojcu Serbinie. Od jednego z nich, Radula, wieś nazwano Radułowcami; od przydomka całej rodziny — Serbinowcami. Tu, w ciągu jednego pokolenia, rodzi się nazwisko.
Najstarszy ślad to nie przywilej, lecz lustracja. Spisując w 1565 r. stan starostwa barskiego, lustratorzy wymienili w „Ruskim Mieście” (części Baru) trzech ludzi szczególnej kategorii:
„Służkowie. Są tam trzej kozacy, którzy nic nie dają, tylko na koniach i osobiście pilnują posług zamkowych, cokolwiek im rozkażą: Radul Serbin, Jurko Piekarzowicz, Lewko.”Lustracja starostwa barskiego 1565 r., wyd. w: Архивъ Юго-Западной Россіи, cz. VII, t. II
Radul Serbin nie płacił więc podatków — służył konno i zbrojnie przy zamku. To samo zobowiązanie będzie się powtarzać we wszystkich późniejszych nadaniach dla rodziny: wolność od ciężarów w zamian za obronę pogranicza. W lustracjach tego czasu przydomek „Serbin” noszą też inni ludzie w okolicy (Milec i Cwietko Serbin w Winnicy w 1552 r., Marko Serbin w Czeremiskim Barze, Iwan i Wasyl Serbinowicz w Karaczyńcach) — to było określenie dość pospolite, jak „Wołoszyn”, „Litwin” czy „Czerkas” u Aleksandra Jabłonowskiego. Tylko jedna z tych rodzin uczyniła z niego trwałe nazwisko.
Na sejmie walnym w Warszawie Zygmunt III zatwierdził braciom dożywocie na Kumanówkę. Zachowany w Metryce Koronnej wpis (MK 136, k. 57–58) nosi tytuł Aduitalitas Seretkom als Servijs super villam Kumanowka — „Dożywocie dla Seretków zwanych Serbinami na wieś Kumanówkę”. Król pisze, że dowiedział się, iż szlachetni Miłosz, Fiedor, Iwan, Iwaszko i Rhimac (Hryń) Seretkowie, bracia rodzeni, „tak podczas wcześniejszych najazdów tatarskich, jak zwłaszcza podczas tego ostatniego, gdy barbarzyński nieprzyjaciel wtargnął na Podole”, okazali gorliwą służbę — i dlatego zatwierdza im posiadanie wsi, które dał im już starosta barski Stanisław Golski, „dopóki będą żyć”, wraz z obowiązkiem obrony zamku barskiego. Król obiecuje też, że ani on, ani jego następcy wsi im nie odbiorą.


Dwie uwagi do imion. „Iwaszko” to zdrobnienie od „Iwan” — możliwe, że skryba zapisał tego samego brata dwukrotnie i braci było czterech. „Rhimac” to łacińska forma ruskiego „Hryń”, zdrobnienia od Hryhorij. Dziewiętnastowieczne streszczenie tego przywileju w aktach petersburskich (artykuł 8) wymienia braci jako „Miłosza, Fiodora, Mirona, Iwana i Hrynia Seretków-Serbinów”.
Przydomek „Serbin” w zapisie łacińskim brzmi Servios; to patronimik — bracia byli „Serbinami” po ojcu Serbinie. Michał Hruszewski, pisząc w 1894 r. historię starostwa barskiego, odczytał to słowo jako „serbskich wychodźców” i tak przedstawił początki wsi: „pod koniec XVI w. starosta Golski oddał do zasiedlenia opustoszałą Kumanówkę… braciom Seretkom: Miłoszowi, Fiodorowi, Iwanowi, Iwaszce i Rymakowi, a król następnie (1591 r.) zagwarantował im dożywotnie posiadanie. Od imienia jednego z Seretków, Radula, wieś nazwała się Radułowcami, a później (zwłaszcza od 2. ćwierci XVII w.) — Serbinowcami”. Niezależnie od tego, czy „Serbin” oznaczał pochodzenie, czy tylko imię ojca, mechanizm jest ten sam: przydomek rodziny stał się nazwą wsi, a nazwa wsi — nazwiskiem.
Dokument z 26 stycznia 1604 r. (MK 148, k. 476–477) nadaje Radułowce w starostwie barskim wojewodzie ruskiemu Stanisławowi Golskiemu — jako dobra wymorzone, „po śmierci Serbina Radula, wasala” królewskiego. Ten sam akt cytowały później akta petersburskie, z datą 27 stycznia 1606 r. (różnica wymaga wyjaśnienia; możliwa pomyłka w odczycie cyfr rzymskich). Hruszewski dopowiada, że nadanie dla Golskiego pozostało na papierze: wieś „pozostała w rękach Seretków”.

Najstarsze znane użycie nazwiska nie pochodzi z kancelarii królewskiej, lecz z inwentarza starostwa barskiego sporządzonego „na gruncie” w 1607 r. (zachowanego w wypisie z 1778 r. i w edycji AJZR):
„Wieś Serbinowce — tey wsi possessorowie — Miłasz Serbinowski za przywileiem króla j. mci; powinności żadney nie oddaią: ten iest wodzem polnym, iedno na woynę samowtor wyieżdża.”Inwentarz starostwa barskiego 1607 r. (AJZR, cz. VIII, dok. LXXXIII); to samo w Sumariuszu dóbr Serbinowce z 1778 r.
Miłasz — czyli Miłosz z przywileju 1591 r. — nie oddaje żadnych powinności; jest „wodzem polnym” i na wojnę wyjeżdża „samowtór”, to jest konno z jednym pocztowym. Michał Rolle, piszący pod koniec XIX w. o okręgu rowskim, również wskazał 1607 r. jako najwcześniejszą wzmiankę o wsi pod tą nazwą.
To jedno zdanie inwentarza streszcza cały ustrój pogranicza. „Samowtór” znaczy: we dwóch — sam i jeden pocztowy, obaj konno i zbrojnie. Tak służyła w starostwie barskim drobna szlachta osadzona na ziemi królewskiej: nie płaciła podatków ani nie odrabiała powinności, ale na każde wezwanie starosty stawała do obrony. System ten zbudowano za królowej Bony, która w latach 40. XVI w. jako tenutariuszka starostwa kazała zasiedlać kolonistami wsie „wskutek najazdów opustoszałe”, a wykonawcą był jej starosta Bernard Pretwicz — ten od przysłowia „za pana Pretwica wolna od Tatar granica”. Już w jego przywilejach dla osadników stoi: wolność od wszelkich ciężarów, ale „na wojnę wraz ze swymi poddanymi, gdyby zaszła potrzeba, będzie zobowiązany wyruszyć… na wzór innych wasali szlacheckich w dystrykcie barskim” (artykuł 1, nadanie na Makorów). Potem ten obowiązek wraca w każdym pokoleniu rodu: w 1557 r. król orzeka, że Radziejowscy mają „przy zamku barskim pełnić zwyczajowe straże i posługi”; w 1565 r. lustratorzy zapisują Radula Serbina wśród kozaków, którzy „nic nie dają, tylko na koniach i osobiście pilnują posług zamkowych”; w 1591 r. bracia Seretkowie dostają Kumanówkę „z obowiązkiem obrony zamku barskiego”; w 1613 r. synowie Milasa mają służyć „na każde żądanie konieczności, u boku starosty barskiego, na koniach i zbrojnie”. Miłasz Serbinowski z 1607 r., który „powinności żadnej nie oddaje”, bo „jedno na wojnę samowtór wyjeżdża”, jest więc po prostu kolejnym ogniwem tej samej umowy między królem a ludźmi granicy: ziemia za szablę. Inwentarz nazywa go „wodzem polnym” — zapewne dlatego, że w polu, w służbie granicznej, dowodził innymi. Kiedy w XIX w. urzędnicy Heroldii będą żądać od jego potomków dowodów „posiadania dóbr z poddanymi”, nie zrozumieją, że ci ludzie nigdy nie byli właścicielami w tym sensie — byli żołnierzami na królewskiej ziemi.
Na sejmie walnym 28 marca 1613 r. Zygmunt III rozdzielił wieś Kumanowka alias Radulowcze — dokument wprost zrównuje obie nazwy — między dwie grupy. Dwie części otrzymali synowie Demetriusza zwanego Milas (w akcie: Mikołaj, Miron, Iwan, Wasyl i Piotr; w opracowaniu Metryki „Mikołaj Mieroni” czytany jest jako jedna osoba, Rolle i Sumariusz liczą pięciu synów), których zasługi wojenne poświadczył sam hetman Stanisław Żółkiewski. Trzecią część — Mikołaj syn Fedora, Szymon syn Iwana i Jakub syn Rynka. Podstawą był fakt, że dobra przypadły królowi „po śmierci Radula Seretki Serbina”. Ten jeden zapis łączy w jednej osobie wszystkie trzy nazwy śledzone osobno: Radul, Seretko, Serbin.


Obdarowani to najwyraźniej krewni lub następcy zmarłego — imiona Fedor, Iwan i Hryń (ojciec Jakuba: „Rynko”, zapewne Hryńko) to imiona braci z 1591 r. Hruszewski pisze, że posiadacze trzeciej części „następnie (1615 r.) występują pod nazwiskiem Serbinowskich”, a Rolle potwierdza: lustracja z 1615 r. „zastaje tu tych samych dzierżawców, nazywając ich już wyraźnie Serbinowskimi”.
Z całej tej historii wyłaniają się tylko dwie kluczowe wsie, odległe od siebie o ok. 17 km: Wnuczkowce = Onuczkowce = Radziejów (dziś Radiwci, obwód chmielnicki) — gniazdo Fiola, Radziejowskich i synów Onaczki — oraz Kumanówka = Radułowce = Serbinowce (dziś Serbynivtsi, obwód winnicki) — gniazdo Seretków-Serbinów. Obie rodziny trzymały się razem: wspólnie posiadały Onuczkowce, wspólnie służyły konno przy zamku barskim, a w 1613 r. ich imiona spotkały się w jednej osobie Radula Seretki Serbina. Jak dokładnie byli spokrewnieni Hryćko, Onaczko i Serbin — tego dokumenty nie mówią.
Odcinek 2. Bracia Seretkowie zwani Serbinami. Jak Kumanówka stała się Serbinowcami.
W poprzednim odcinku byliśmy we Wnuczkowcach. Teraz przenosimy się siedemnaście kilometrów dalej, nad rzekę Rów, do wsi, która w ciągu jednego pokolenia zmieni nazwę dwa razy. Najpierw nazywa się Kumanówka. Potem Radułowce. A w końcu — Serbinowce. Od niej pochodzi nazwisko.
Zacznijmy od człowieka, nie od wsi. Rok 1565. Królewscy lustratorzy spisują starostwo barskie — każdą wieś, każdego podatnika. W Barze, w jego ruskiej części, notują trzech ludzi szczególnej kategorii. Zapisują ich tak: „Służkowie. Są tam trzej kozacy, którzy nic nie dają, tylko na koniach i osobiście pilnują posług zamkowych, cokolwiek im rozkażą: Radul Serbin, Jurko Piekarzowicz, Lewko”. Radul Serbin nie płaci. Służy. Konno, zbrojnie, przy zamku. Ten układ — wolność od ciężarów w zamian za obronę granicy — będzie się powtarzał w każdym dokumencie tej rodziny przez następne sto lat.
Kim był Serbin? Trzeba to powiedzieć ostrożnie. „Serbin” to w XVI wieku na Podolu dość pospolity przydomek — w lustracjach są Milec Serbin i Cwietko Serbin w Winnicy, Marko Serbin pod Barem, Iwan i Wasyl Serbinowicz w Karaczyńcach. Historyk Aleksander Jabłonowski zalicza takie przydomki do nazwisk od nazw narodów: Wołoszyn, Litwin, Czerkas, Serbin. Ale tylko jedna rodzina zrobiła z tego przydomka nazwisko. I ta rodzina mówiła o sobie: Seretkowie, zwani Serbinami.
Słyszymy to w najważniejszym dokumencie tego odcinka. 11 stycznia 1591 roku, na sejmie w Warszawie, król Zygmunt III wpisuje do Metryki Koronnej przywilej zatytułowany „Dożywocie dla Seretków zwanych Serbinami na wieś Kumanówkę”. Król pisze, że dowiedział się, iż szlachetni Miłosz, Fiedor, Iwan, Iwaszko i Hryń Seretkowie, bracia rodzeni, „tak podczas wcześniejszych najazdów tatarskich, jak zwłaszcza podczas tego ostatniego, gdy barbarzyński nieprzyjaciel wtargnął na Podole”, okazali gorliwą służbę. Dlatego zatwierdza im dożywotnie posiadanie wsi Kumanówki, którą dał im już starosta barski Stanisław Golski — z obowiązkiem obrony zamku. I obiecuje, że ani on, ani jego następcy wsi im nie odbiorą.
Zatrzymajmy się przy słowie „zwani Serbinami”. W łacinie dokumentu to jedno słowo: Servios. Bracia byli Serbinami po ojcu — tak jak Radziejowscy byli synami Hryćka, a Fiedor synem Onaczki. Michał Hruszewski, pisząc trzysta lat później historię starostwa barskiego, odczytał to inaczej — jako „serbskich wychodźców”, osadników z południa. Tak czy inaczej, mechanizm jest ten sam i pięknie prosty: przydomek rodziny stał się nazwą wsi, a nazwa wsi — nazwiskiem.
Radul, ten kozak zamkowy z 1565 roku, był jednym z Seretków. Od jego imienia wieś nazwano Radułowcami. I to on jest bohaterem następnego dokumentu — pośmiertnie. 26 stycznia 1604 roku król nadaje Radułowce wojewodzie ruskiemu Stanisławowi Golskiemu, temu samemu staroście, jako dobra bezdziedziczne, „po śmierci Serbina Radula, wasala naszego”. Brzmi jak koniec. Ale Hruszewski dopowiada: nadanie dla Golskiego zostało na papierze. Wieś pozostała w rękach rodziny.
Dowód przychodzi trzy lata później i jest to dowód najcenniejszy w całym tym odcinku. Rok 1607, inwentarz starostwa barskiego spisany na miejscu, we wsi. Urzędnik notuje: „Wieś Serbinowce — tej wsi posesorowie — Miłasz Serbinowski za przywilejem króla jegomości; powinności żadnej nie oddają: ten jest wodzem polnym, jedno na wojnę samowtór wyjeżdża”. Posłuchajmy tego jeszcze raz. Wieś nazywa się już Serbinowce. Jej posiadacz to Miłasz — Miłosz z przywileju sprzed szesnastu lat — i nosi nazwisko Serbinowski. Nie oddaje żadnych powinności, bo jest wodzem polnym i na wojnę wyjeżdża „samowtór”, czyli konno, z jednym pocztowym. To najstarsze znane użycie nazwiska. Rok 1607.
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym „samowtór”. Znaczy: we dwóch — sam i jeden pocztowy, obaj konno, obaj zbrojnie. Tak płaciła za ziemię drobna szlachta na pograniczu barskim: nie podatkiem, lecz szablą. Ten układ zbudowano jeszcze za królowej Bony, w latach czterdziestych XVI wieku, gdy jej starosta Bernard Pretwicz — ten od przysłowia „za pana Pretwica wolna od Tatar granica” — zasiedlał spalone przez Tatarów wsie osadnikami. W jego nadaniach stoi czarno na białym: wolność od wszelkich ciężarów, ale „na wojnę, gdyby zaszła potrzeba, będzie zobowiązany wyruszyć, na wzór innych wasali w dystrykcie barskim”. Potem ten obowiązek wraca w każdym dokumencie rodu: straże przy zamku w 1557, „na koniach i osobiście” w 1565, „obrona zamku barskiego” w 1591, „na koniach i zbrojnie u boku starosty” w 1613. Miłasz z 1607 roku, wódz polny, który „jedno na wojnę samowtór wyjeżdża”, to kolejne ogniwo tej samej umowy: ziemia za szablę. Kiedy za dwieście lat urzędnicy w Petersburgu zażądają od jego potomków dowodów „posiadania dóbr z poddanymi”, nie zrozumieją, że ci ludzie nigdy nie byli właścicielami w tym sensie. Byli żołnierzami na królewskiej ziemi.
A potem, w 1613 roku, przychodzi dokument, który łączy wszystkie nitki. Na sejmie w Warszawie król dzieli wieś na trzy części. Dokument nazywa ją „Kumanówka albo Radułowce” — więc to na pewno ta sama wieś co w 1591 roku. Dwie części dostają synowie Demetriusza zwanego Milas, których zasługi wojenne poświadczył sam hetman Stanisław Żółkiewski. Trzecią część — Mikołaj syn Fedora, Szymon syn Iwana i Jakub syn Hryńka. A wszystko dlatego, że dobra przypadły królowi — cytuję — „po śmierci Radula Seretki Serbina”. Radul. Seretko. Serbin. Trzy słowa, które śledziliśmy osobno, w jednym człowieku.
Kto dostał wieś? Spójrzmy na imiona ojców: Fedor, Iwan, Hryńko. To bracia z 1591 roku. Wieś nie poszła do obcych — poszła do synów i bratanków. Hruszewski pisze, że ci posiadacze trzeciej części już w 1615 roku „występują pod nazwiskiem Serbinowskich”. Inny historyk, Michał Rolle, potwierdza: lustracja z 1615 roku „zastaje tu tych samych dzierżawców, nazywając ich już wyraźnie Serbinowskimi”.
I tak w ciągu pięćdziesięciu lat — od kozaka zamkowego Radula Serbina do Miłasza Serbinowskiego, wodza polnego — powstało nazwisko. Nie nadał go król. Nie wymyślił go herold. Wzięło się z przydomka ojca, przeszło na wieś i wróciło do ludzi.
Zostaje pytanie, na które dokumenty nie odpowiadają: jak Serbin, ojciec Seretków, był spokrewniony z Onaczką i Hryćkiem z sąsiednich Wnuczkowiec. Te same imiona — Fiedor, Hryń — w obu rodzinach, w tym samym czasie, siedemnaście kilometrów od siebie. Wspólna służba przy zamku. Wspólne spory ze starostami. Ale żadnego aktu, który powiedziałby: brat, kuzyn, ojciec. Na razie to tylko sąsiedztwo. Bardzo bliskie sąsiedztwo.
W następnym odcinku: nazwisko po raz pierwszy w kancelarii królewskiej — i jest to, niestety, akt śmierci.