Serbinowscy — historia rodu · artykuł 4 z 12

Stulecie w cieniu. Przywilej z 1537 r., Iwaszkowscy i spór o Serbinowce (1641–1739)

Co o XVII i początku XVIII w. mówią akty, które rodzina zbierała na dowód swojego szlachectwa

Okres: 1641–1739 · Główne źródła: DAChmO, f. 230, op. 1, spr. 5878 (karty 14/108, 137–145, 158–159); Archiwum Jugo-Zapadnej Rosji; Hruszewski

Po 1635 r. ślad Serbinowskich w Metryce Koronnej urywa się na blisko sto lat. To nie znaczy, że rodzina zniknęła — zniknęły raczej księgi: zbiory, z których korzystali historycy przed wojną, w dużej części już nie istnieją. O XVII stuleciu wiemy więc głównie z tego, co sami Serbinowscy odpisali i złożyli w XIX w. jako dowody swojego szlachectwa. A z tych odpisów wyłania się obraz wsi dzielonej między kilka spokrewnionych rodzin i bronionej — przed starostami barskimi i przed własnymi krewnymi.

Przywilej z 1537 r. i jego potwierdzenia

Fundamentem całego wywodu, powtarzanym w każdej instancji od 1802 do 1858 r., był przywilej, który — według odpisu z ksiąg grodzkich latyczowskich — Zygmunt I nadał w 1537 r. „Mironowi, Jakubowi i Mikołajowi Serbinowskim” na lenne posiadanie wsi Serbinowce, a kolejni królowie potwierdzali: Zygmunt August w 1548, Stefan Batory w 1577, Zygmunt III w 1621 i Władysław IV w 1641 r. W wypisach podano też, że Jakub Serbinowski w 1537 r. w Klityńcach zapisał „Magdalenie Klityńskiej, małżonce przyszłej”, sumę na dobrach Serbinowcach.

Karta genealogiczna z przywilejem z 1537 r.
DAChmO, f. 230, op. 1, spr. 5878, karta 108 (folio 43). Karta genealogiczna rodu z wypisem „Przywileju nr 1” z 1537 r. dla Mirona, Jakuba i Mikołaja Serbinowskich i potwierdzeniami z lat 1548–1641 — kopia dołączona do akt ok. 1856 r.

Uczciwa uwaga o dacie 1537

Metryka Koronna, przejrzana w latach 2018–2026, pokazuje Serbinowskich dopiero od 1607 r., a Kumanówkę zasiedloną na nowo w latach 90. XVI w. (artykuł 2). Przywilej z 1537 r. znany jest wyłącznie z odpisów w aktach legitymacyjnych. Senat w 1858 r. nie odnalazł go w Metryce Litewskiej (artykuł 8); według ustaleń badacza urzędnik szukał w niewłaściwym zbiorze — dokument figuruje w Metryce Koronnej. Pytanie o zgodność daty i imion z zachowanymi księgami pozostaje otwarte i uczciwie trzeba to powiedzieć czytelnikowi.

1603 i 1693: córki, zięciowie, nowi współdziedzice

Sumariusz dóbr Serbinowce z 1778 r. notuje dwa akty, które tłumaczą, skąd we wsi wzięły się rodziny Iwaszkowskich i Ołtarzewskich. W 1603 r. w Kamieńcu Podolskim „Mikołaj Serbinowski i Anastazja z Klityńskich małżonkowie i Miron Serbinowski brat stryjeczny” darowali swoje dziedziczne Serbinowce „Mikołajowi Gniewoszowi Iwaszkowskiemu i Maryannie z Serbinowskich małżonkom”. W 1693 r. Jan Serbinowski z żoną Zuzanną zawarł intercyzę przedślubną z Janem Ołtarzewskim, „J. Panny Anny Serbinowskiej mężem przyszłym, zięciem swoim”. Hruszewski ujął to jednym zdaniem: „oprócz nich dziedzicami w Serbinowcach w XVIII w. byli Iwaszkowscy, Ołtarzewscy, którzy nabyli w XVII w. udziały w Serbinowcach drogą małżeństw”.

Czasy tureckie: „z daleka patrzą na substancyą swoją”

Intercyza z 1693 r. jest zarazem jedynym głosem rodziny z epoki, gdy Podole należało do Turcji (1672–1699). Hruszewski, pisząc o losach szlachty barskiej po 1672 r., zauważa, że trudno powiedzieć, co się z nią działo, bo wiadomości „o życiu Barszczyzny za cały ten czas prawie nie ma”; sądzi, że nie cała poszła na wygnanie, lecz część „została na swoich osadach”. I jako przykład tych, którzy wyszli, przytacza słowa z jednego dokumentu: pod koniec XVII w. szlachta ta „z daleka patrzy na substancyą swoją” — „jak wyrażają się w jednym dokumencie Serbinowscy”. W przypisie podaje źródło: Kijowskie Archiwum Centralne, księga nr 5284, k. 1186 — „intercyza Serbinowskich i Ołtarzewskiego 1693 r., w Uninie”. Badacz ustalił, co to za księga: akt z 1693 r. wpisano (oblatowano) w 1739 r. do księgi grodzkiej latyczowskiej potocznej, która w kijowskim archiwum nosiła sygnaturę 5284 — i która nie zachowała się do dziś. Cytat Hruszewskiego jest więc jedynym śladem brzmienia tego dokumentu, a zdanie Jana Serbinowskiego o majątku oglądanym z daleka mówi o losie rodziny w czasach tureckich więcej niż wszystkie inne odpisy razem.

1703: August II w obozie pod Sandomierzem

26 sierpnia 1703 r. król August II, przebywając w obozie wojskowym pod Sandomierzem, potwierdził „Prawa y Przywileje od Nayjaśnieyszych Krolów Antecessorów na Dobra Serbinowce w Wojewodztwie Podolskim, Powiecie Łatyczowskim” — nie Serbinowskiemu, lecz Romanowi Gniewoszowi Iwaszkowskiemu, towarzyszowi chorągwi husarskiej wojewody bełskiego, hetmana polnego koronnego, „po spadłych głowach Urodzonych Serbinowskich”. W 1704 r. przywilej wpisano do ksiąg grodzkich latyczowskich. To właśnie ten dokument — wystawiony na nazwisko Iwaszkowski, lecz przywołujący przywilej z 1537 r. dla Serbinowskich — stał się w XIX w. głównym dowodem rodu.

Przywilej Augusta II z 1703 r.
DAChmO, f. 230, op. 1, spr. 5878, karta 158. Konfirmacja praw na dobra Serbinowce dla Romana Gniewosza Iwaszkowskiego, dana „w Obozie pod Sendomierzem, Dnia dwudziestego szóstego Miesiąca Sierpnia, Roku Pańskiego tysiącznego siedmsetnego trzeciego”. Podpis: Augustus Rex.

1708: pistolet, który nie wystrzelił

Jedyny z tego stulecia epizod, w którym widać konkretnego człowieka, a nie tylko akt własności, zachował się dzięki temu, że pokrzywdzony kazał go wpisać do ksiąg grodzkich w Latyczowie. Dokument jest krótki i warto go przeczytać w całości — to polszczyzna początku XVIII w., spisana w Barze przez czterech sąsiadów, których obie strony „uprosiły” na rozjemców:

„W sprawie j. m. pana Zachariasza Ziankowskiego, z jedney, a j. m. pana Teodora Serbinowskiego, z drugiey strony, w ten sposób: j. m. pan Serbinowski zadał złodzieystwo j. m. panu Ziankowskiemu, przez co z sobą pojedynkowali; a potym na drodze bezbronnego najachał pan Serbinowski pana Ziankowskiego y zmierzył z pistoleta w piersi, a że nie wystrzelił pistolet, jeno na panewce spaliło, bez co się prawem penowali grodzkim Latyczowskim y Barskim zamkowym. Co my, będąc uproszeni przyjaciele zobopólnie, każdy z swojey sentencyey wydajemy takowe remedium, aby pan Serbinowski za strzelenie z pistoletu winy do klasztoru dał y powinien dać funtów trzy, y przeprosił należycie j. m. pana Ziankowskiego, y uczciwe aby mu przywrócił, y żyć z sobą powinni spokojnie, jako bracia; wszystko złe umorzyć powinny obie strony na wieczne czasy. A która by strona miała ponowić, taką penę na tego nakładamy — winy na pana starostę barskiego grzywien pięćdziesiąt, bez wszelkiey folgi; nie powinien do sądu przystąpić, aż wypłaci te grzywny. A jeżeliby do sądu miała by się udać która strona, nie zapłaciwszy tych założonych grzywien, tedy dwoje tego powinien będzie zapłacić. Co dla lepszego waloru podpisem rąk naszych stwierdzamy. Działo się w Barze dnia siódmego novembra anno millesimo septingentesimo octavo. Szymon Bublikowski. Franciszek Szachnowski. Stefan Popowski. Józef Radziejowski.”Ugoda polubowna z 7 listopada 1708 r., Bar; okazana przez Ziankowskiego w grodzie latyczowskim w tymże roku (księga grodzka latyczowska, Kijowskie Archiwum Centralne nr 5248, k. 479v); wyd. w: Archiwum Jugo-Zapadnej Rosji, dok. LXXX

Co z tego tekstu wynika — i tylko to. Sprawa miała trzy akty. Najpierw Teodor Serbinowski publicznie zarzucił Zachariaszowi Ziankowskiemu kradzież („zadał złodziejstwo”) — w tamtej kulturze zarzut nie do zniesienia bez odpowiedzi. Doszło więc do pojedynku. Potem, już po pojedynku, Serbinowski „najechał” Ziankowskiego na drodze, bezbronnego, i przyłożył mu pistolet do piersi. Broń zawiodła: proch spalił się na panewce, kula nie wyszła. Ziankowski przeżył i poszedł do sądu — do dwóch sądów naraz, grodzkiego w Latyczowie i zamkowego w Barze. Obie strony „penowały się prawem”, czyli ścigały wzajemnie.

Dalej dzieje się to, co w drobnoszlacheckich okolicach działo się często: zamiast czekać na wyroki, strony „uprosiły przyjaciół” — po dwóch z każdej strony — żeby rozstrzygnęli spór polubownie. Rozjemcy wydali „remedium”: Serbinowski ma za strzał oddać karę „do klasztoru” — trzy funty (dokument nie mówi czego; w ugodach tej epoki tak wymierzano zwykle wosk na świece), „przeprosić należycie” i przywrócić Ziankowskiemu dobre imię („uczciwe aby mu przywrócił”), a obaj mają „żyć z sobą spokojnie, jako bracia” i „wszystko złe umorzyć na wieczne czasy”. Na wypadek, gdyby któryś chciał wrócić do sporu, rozjemcy założyli zakład: pięćdziesiąt grzywien kary na rzecz starosty barskiego, „bez wszelkiej folgi”, a kto pójdzie do sądu nie zapłaciwszy — zapłaci podwójnie. To była sankcja realna: pięćdziesiąt grzywien to więcej, niż wart był dział wsi, o jaki procesowano się w tamtych latach.

Wśród czterech podpisów jest Józef Radziejowski — sąsiad z rodu, który dwa i pół wieku wcześniej dzielił z przodkami Serbinowskich Wnuczkowce (artykuł 1) i który sto lat później będzie trzymał do chrztu Teodora, syna Pawła (artykuł 6). Trzej pozostali — Bublikowski, Szachnowski, Popowski — to nazwiska okolicznej szlachty barskiej; Popowscy figurują w Słowniku Geograficznym na liście rodów pełniących tu służbę graniczną.

Czego ten dokument nie mówi

Kim był Zachariasz Ziankowski i o jaką kradzież poszło — nie wiadomo. Nie wiadomo też, którym Teodorem Serbinowskim jest bohater tej sceny: w akcie z 1738 r. występuje Marianna Zamoyska, „wdowa po Teodorze Serbinowskim”, z dziećmi Antonim i Aleksandrem — chronologia pozwala, by to był ten sam człowiek, ale żaden dokument tego nie potwierdza. Rok 1708 to środek wojny północnej, dziewięć lat po powrocie Podola z rąk tureckich; cztery lata później, w marcu 1712 r., gubernator starostwa Paweł Szczytyński, spisując „zupełne spustoszenie starostwa”, zanotował o Serbinowcach: „szlacheckich chałup trzy, chłopskich sześć; nie może płacić, tylko z ósmej części dymu”. W takiej wsi strzelano do siebie na drodze.

1716: książę Lubomirski uznaje dziedziczność wsi

Serbinowce leżały w starostwie barskim, którego starostowie od połowy XVII w. — Jan Wyhowski, potem Lubomirscy — traktowali wsie drobnej szlachty jak własne. 10 października 1716 r. w Winnicy książę Jerzy Dominik Lubomirski „dobrowolnie uznał, że Wieś Serbinowce była Dziedziczna” i zwolnił Serbinowskich z powinności wobec starostwa. Na ten akt rodzina powoływała się przez następne sześćdziesiąt lat, gdy spadkobiercy księcia (Antoni i Franciszek Lubomirscy, 1739) próbowali podważyć jej prawa; spór zakończyła dopiero Komisja Rzeczypospolitej w latach 1776–1778, orzekając, że Serbinowce „nienależeli do Daniny Wyhowskiego” i że dziedzice mają je trzymać „przy posesyi Wiekuistej za prawem Ziemskim”.

1738: Jakub, syn Jana i Zuzanny, procesuje się z Iwaszkowskimi

1 grudnia 1738 r. („w poniedziałek nazajutrz po święcie św. Andrzeja Apostoła”) przed sądem grodzkim w Latyczowie stanęła cała rodzina. Powodem był Jakub Serbinowski, „niegdy Urodzonego Jana Serbinowskiego z niegdy Urodzoną Zuzanną Słotwińską spłodzony syn, niegdy zaś Urodzonych Jakuba Serbinowskiego i Klityńskiej wnuk”. Obok niego: Marianna Zamoyska, wdowa po Teodorze Serbinowskim, z dziećmi Antonim i Aleksandrem, oraz Józef, Aleksander i Karol Serbinowscy, synowie Jana. Po drugiej stronie — Jan, Stefan, Teodor i Samuel Gniewosz-Iwaszkowscy, synowie Romana i Heleny, oraz ich siostra Marianna z mężem Piotrem Synhajewskim. Obie strony nazywały się dziedzicami Serbinowiec, a sam akt przyznaje: quo iuris titulo nescitur — „z jakiego tytułu prawnego, nie wiadomo”.

Akt latyczowski z 1 grudnia 1738 r.
DAChmO, f. 230, op. 1, spr. 5878, karta 137 (folio 14). Actum in Castro Laticoviensi… feria secunda in crastino festi Sancti Andreae Apostoli Anno Domini 1738 — początek aktu, w którym Jakub Serbinowski nazwany jest synem Jana i Zuzanny Słotwińskiej oraz wnukiem Jakuba i Klityńskiej.

Ten akt jest dla genealogii bezcenny: podaje trzy pokolenia z imionami żon i rozstrzyga, że od protoplasty Jakuba do Jakuba-powoda są dokładnie dwa pokolenia (Jakub → Jan → Jakub), nie trzy. Rok później, w 1739 r., w pozwie Lubomirskich przeciw „Janowi, Stefanowi, Teodorowi i Samuelowi Gniewoszom Iwaszkowskim… tudzież Antoniemu Serbinowskiemu oraz jego rodzicom i braciom” wieś opisano krótko: „Serbinowce pod Iwaszkowskimi, Serbinowskimi dziedzicami”.

Sumariusz dóbr Serbinowce z 1778 r.
DAChmO, f. 230, op. 1, spr. 5878, karta 143. Sumariusz dokumentów dóbr Serbinowce, 27 maja 1778 r. (na papierze stemplowym „Cena jeden rubel”) — zestawienie przywilejów i aktów od 1537 do 1780 r., z którego pochodzi większość informacji o XVII stuleciu.

Otwarte pytania

Czy Jakub Serbinowski z Łysohorców (1635) to protoplasta Jakub, mąż Klityńskiej? Czy Teodor, mąż Marianny Zamoyskiej (1738), to ten sam Teodor, który w 1708 r. strzelał do Ziankowskiego? Kim byli Józef, Aleksander i Karol, synowie Jana — i czy Karol z 1738 r. ma związek z Karolem, ojcem gałęzi kijowskiej (artykuł 9)? Na żadne z tych pytań dokumenty jeszcze nie odpowiadają.

Źródła

🎧 Podcast — odcinek 4: Niedoszłe zabójstwo i losy rodu Serbinowskich

Pobierz MP3 Tekst odcinka Kanał RSS podcastu

Scenariusz odcinka podcastu (tekst)

Odcinek 4. Stulecie w cieniu. Przywilej z 1537 roku, Iwaszkowscy i spór o Serbinowce.

Po 1635 roku ślad Serbinowskich w Metryce Koronnej urywa się na blisko sto lat. Nie dlatego, że rodzina zniknęła — zniknęły księgi, w dużej części spalone w czasie drugiej wojny światowej. O XVII wieku wiemy więc głównie z tego, co Serbinowscy sami odpisali i złożyli w XIX wieku jako dowody. To opowieść z odpisów. Ale odpisów jest dużo i składają się w całość.

Fundamentem wszystkiego — i zarazem największą zagadką — jest przywilej, który według wypisu z ksiąg latyczowskich Zygmunt Stary nadał w 1537 roku „Mironowi, Jakubowi i Mikołajowi Serbinowskim” na Serbinowce, potwierdzany przez kolejnych królów aż do 1641 roku. Uczciwie: w zachowanej Metryce Koronnej Serbinowscy pojawiają się dopiero od 1607 roku, a przywilej z 1537 znamy tylko z odpisów. Senat w 1858 roku nie znalazł go w Metryce Litewskiej; badacz ustalił, że szukano w złym zbiorze. Pytanie o datę pozostaje otwarte.

Pewniejsze są akty z sumariusza dóbr spisanego w 1778 roku. W 1603 roku Mikołaj Serbinowski z żoną i bratem stryjecznym Mironem darowali Serbinowce Mikołajowi Gniewoszowi Iwaszkowskiemu i Mariannie z Serbinowskich — córka wniosła część wsi w posagu. W 1693 roku Jan Serbinowski z żoną Zuzanną zawarł intercyzę z Janem Ołtarzewskim, przyszłym mężem córki Anny. Druga córka, druga część wsi. Hruszewski ujął to jednym zdaniem: Iwaszkowscy i Ołtarzewscy „nabyli w XVII wieku udziały w Serbinowcach drogą małżeństw”.

Ta intercyza z 1693 roku jest też jedynym głosem rodziny z czasów, gdy Podole należało do Turcji — od 1672 do 1699 roku. Hruszewski przyznaje, że o życiu szlachty barskiej w tych latach „prawie nic nie wiadomo”; część, jak sądzi, została na swoich osadach, część poszła na wygnanie. I właśnie o tych wygnańcach pisze, że pod koniec XVII wieku „z daleka patrzą na substancyą swoją” — „jak wyrażają się w jednym dokumencie Serbinowscy”. W przypisie podaje, skąd to wziął: księga numer 5284 Kijowskiego Archiwum Centralnego, karta 1186, intercyza Serbinowskich i Ołtarzewskiego z 1693 roku, spisana w Uninie. Badacz ustalił, że to księga grodzka latyczowska z 1739 roku, do której akt wpisano — i że ta księga nie przetrwała do naszych czasów. Cytat u Hruszewskiego jest więc jedynym, co z niej zostało. Jedno zdanie Jana Serbinowskiego — o majątku, na który patrzy z daleka — mówi o losie rodziny w czasach tureckich więcej niż wszystkie odpisy razem.

26 sierpnia 1703 roku król August II, stojąc obozem pod Sandomierzem, potwierdził „prawa i przywileje na dobra Serbinowce” — nie Serbinowskiemu, lecz Romanowi Gniewoszowi Iwaszkowskiemu, towarzyszowi chorągwi husarskiej, „po spadłych głowach urodzonych Serbinowskich”. Ten przywilej, wystawiony na Iwaszkowskiego, lecz przywołujący dawne nadanie dla Serbinowskich, stanie się w XIX wieku głównym dowodem rodu.

Między aktami własności jest jeden epizod, w którym widać żywego człowieka. Zachował się dlatego, że pokrzywdzony kazał go wpisać do ksiąg grodzkich w Latyczowie. Rok 1708, środek wojny północnej, dziewięć lat po powrocie Podola z rąk tureckich. Dokument jest krótki, spisany po polsku w Barze, i zaczyna się tak: „W sprawie jegomości pana Zachariasza Ziankowskiego z jednej, a jegomości pana Teodora Serbinowskiego z drugiej strony”.

Co się stało? Teodor Serbinowski „zadał złodziejstwo” Ziankowskiemu — publicznie nazwał go złodziejem. W tamtym świecie takiego zarzutu nie dało się przełknąć; „przez co z sobą pojedynkowali”. Ale pojedynek nie zamknął sprawy. „A potym na drodze bezbronnego najachał pan Serbinowski pana Ziankowskiego i zmierzył z pistoleta w piersi, a że nie wystrzelił pistolet, jeno na panewce spaliło”. Proch spłonął na panewce. Kula nie wyszła. Ziankowski przeżył — i poszedł do sądu. Do dwóch naraz: grodzkiego w Latyczowie i zamkowego w Barze.

I tu dzieje się coś, co w drobnoszlacheckich okolicach działo się często. Zamiast czekać na wyroki, obie strony „uprosiły przyjaciół” — czterech sąsiadów — żeby rozsądzili sprawę polubownie. Rozjemcy wydali, jak to nazwali, „remedium”. Serbinowski ma za strzał dać karę do klasztoru: „funtów trzy” — dokument nie mówi czego, w takich ugodach zwykle chodziło o wosk na świece. Ma „przeprosić należycie” i przywrócić Ziankowskiemu dobre imię. A potem obaj mają „żyć z sobą spokojnie, jako bracia” i „wszystko złe umorzyć na wieczne czasy”. Żeby nie było pokusy powrotu do sporu, rozjemcy założyli zakład: kto ponowi sprawę, zapłaci staroście barskiemu pięćdziesiąt grzywien „bez wszelkiej folgi”, a kto pójdzie do sądu, nie zapłaciwszy — zapłaci podwójnie. Pięćdziesiąt grzywien to więcej, niż wart był wtedy dział wsi.

Pod ugodą cztery podpisy: Szymon Bublikowski, Franciszek Szachnowski, Stefan Popowski — i Józef Radziejowski. Radziejowski. Ten sam ród, który w szesnastym wieku dzielił z przodkami Serbinowskich Wnuczkowce, i z którego sto lat później ktoś będzie trzymał do chrztu Teodora, syna Pawła. Sąsiedzi od zawsze. „Działo się w Barze dnia siódmego novembra anno millesimo septingentesimo octavo”.

Czego nie wiemy? Kim był Ziankowski i o jaką kradzież poszło. I którym Teodorem jest nasz strzelec — w 1738 roku pojawi się Marianna Zamoyska, wdowa po Teodorze Serbinowskim, z dziećmi; może to on, może nie. Wiemy za to, jak wyglądała wieś, w której to się działo: cztery lata później gubernator starostwa, spisując „zupełne spustoszenie” Barszczyzny, zanotował o Serbinowcach: „szlacheckich chałup trzy, chłopskich sześć; nie może płacić, tylko z ósmej części dymu”. Dziewięć chałup. W takiej wsi strzelano do siebie na drodze.

W 1716 roku w Winnicy książę Jerzy Dominik Lubomirski, starosta barski, „dobrowolnie uznał, że wieś Serbinowce była dziedziczna” i zwolnił Serbinowskich z powinności wobec zamku. Rodzina powoływała się na to przez sześćdziesiąt lat, aż Komisja Rzeczypospolitej w 1776 roku potwierdziła: Serbinowce to ich własność „przy posesji wiekuistej”.

I wreszcie rok 1738 — pierwszy akt zachowany w oryginalnym brzmieniu. 1 grudnia przed sądem grodzkim w Latyczowie staje cała rodzina. Powodem jest Jakub Serbinowski, a sąd zapisuje jego rodowód: syn zmarłego Jana i Zuzanny Słotwińskiej, wnuk Jakuba i Klityńskiej. Obok niego Marianna Zamoyska, wdowa po Teodorze Serbinowskim, z dziećmi, oraz Józef, Aleksander i Karol, synowie Jana. Po drugiej stronie — czterej bracia Gniewosz-Iwaszkowscy, synowie Romana spod Sandomierza. Obie strony nazywają się dziedzicami Serbinowiec, a akt dodaje uczciwie: „z jakiego tytułu prawnego — nie wiadomo”. Dla genealogii ten akt jest bezcenny: trzy pokolenia z imionami żon i pewność, że od protoplasty Jakuba do Jakuba-powoda są dokładnie dwa pokolenia.

Zostają pytania: czy Jakub z Łysohorców to protoplasta, czy Teodor z pistoletem to mąż Marianny Zamoyskiej, kim był Karol, syn Jana. Dokumenty milczą. Ale mówią już dość, by w następnym odcinku zobaczyć, jak wnukowie Jana i Zuzanny — Antoni i Józef — przez pół wieku bronią, dzielą i w końcu sprzedają to, co zostało z gniazda.