Spory między braćmi, sprzedaż Orłowskiemu, najazd na Piotra i testament, o który walczyły sieroty
W drugiej połowie XVIII w. dobra Serbinowce są już tylko mozaiką udziałów — Serbinowskich, Ołtarzewskich, Siemońskich, Iwaszkowskich. Dwaj bracia, Antoni i Józef, wnukowie Jana i Zuzanny ze Słotwińskich, pojawiają się w kolejnych aktach grodu latyczowskiego: raz jako strona przeciw szwagrom, raz przeciw sobie nawzajem, wreszcie — sprzedając i zastawiając swoje części. Gdy w 1802 r. ich dzieci stają do wywodu szlachectwa, mieszkają już nie w Serbinowcach, lecz w Radziejowcach, na czynszu.
Najstarszy zapis o braciach pochodzi nie z ich własnych akt, lecz z księgi genealogicznej rodu Miłockich. W czwartek po Wielkanocy 1755 r. w grodzie latyczowskim zapadł dekret wyznaczający „zjazd do Dóbr Wsi Serbinowce” między Janem, Maciejem, Marcinem i Florianem Miłockimi, synami Piotra Miłockiego i Anastazji z Serbinowskich, a „Antonim i Józefem Serbinowskimi z drugiej strony”. Według badacza chodziło o sprzedaż części dóbr przez braci synom ich siostry. Anastazja to pierwsza znana z imienia kobieta tego pokolenia rodu.

W 1766 r. Antoni wniósł do akt latyczowskich manifest „na rodnego swego brata Józefa Serbinowskiego o zawładnięcie spornym majątkiem odziedziczonym”. Ten sam akt wymienia, że inny Antoni — syn Teodora i Marianny Zamoyskiej, kuzyn — zmarł bezpotomnie. Dziesięć lat później obaj bracia stali już po jednej stronie: Komisja Rzeczypospolitej (dekret z 20 lutego 1776 r., oblatowany 27 maja 1778 r.) uznała „Antoniego i Józefa Serbinowskich za osiadłych dziedziców” Serbinowiec, kończąc spór z Lubomirskimi.

15 lipca 1786 r. w Mieżyrowie — najbliższym miasteczku z kościołem parafialnym — „szlachcic Antoni Serbinowski, dziedzic części wsi Serbinowce”, zawarł z Andrzejem Orłowskim, starostą ostrowskim i również współdziedzicem Serbinowiec, „kontrakt wieczystej sprzedaży” swojej części. Do sprzedawanej części Antoni „dołączył także posag przeznaczony swojej córce, będącej w małżeństwie ze szlachcicem Piotrem Biskupskim”. Zapis ten, odkryty w 2026 r. w księdze genealogicznej Biskupskich, ujawnił nieznaną dotąd córkę Antoniego i jest ostatnim znakiem, że Antoni żył.

Jego brat Józef, tytułujący się skarbnikiem możyrskim, „syn Jakuba i Aleksandry z Kożuchowskich, wnuk Jana i Zuzanny ze Słotwińskich”, 3 listopada 1786 r. manifestował w Latyczowie przeciw Konradowi i Onufremu Necewiczom, patronom przysięgłym — w związku z wcześniejszą ugodą z 1780 r. ze stryjem Aleksandrem Serbinowskim (Józef zobowiązał się wówczas wyposażyć córki Aleksandra i utrzymać go przy sobie). Necewicze odpowiedzieli 11 stycznia 1787 r. pozwem „na szlachciców Orłowskich i Serbinowskich” — Orłowski był od lipca współwłaścicielem. W grudniu 1789 r. Józef, „imieniem swoim i syna swego Piotra”, manifestował z kolei przeciw samemu Orłowskiemu, sędziemu ziemskiemu kamienieckiemu.
22 stycznia 1787 r. przed sądem ziemskim latyczowskim stanął Jan Serbinowski, działając w imieniu własnym i młodszego brata Marcina, i przedstawił się tak, jak wymagało prawo: „niegdy urodzonego Karola Serbinowskiego i Maryanny z Grabowskich jeszcze przy życiu zostającej małżonków syn, niegdy zaś urodzonych Jana Serbinowskiego i Zofii Małkowskiej małżonków wnuk, niegdy zaś urodzonych Jana Serbinowskiego i Zuzanny Słotwińskiey prawnuk, a zaś dawno zeszłych Jakuba Serbinowskiego i Stefaniey z Klityńskich małżonków praprawnuk”. Skarżył stryja Aleksandra i Ołtarzewskich o części w Serbinowcach. To drugi, niezależny od drzewa z akt legitymacyjnych zapis linii od protoplasty Jakuba — z imionami wszystkich żon.

Czterostronicowy akt z 5 grudnia 1789 r. opisuje „gwałtowny najazd” na Serbinowskich i „przymuszone aresztowanie” Piotra — syna Józefa, późniejszego archiwisty sądów powiatowych w Uszycy. Tekst jest silnie zniszczony i w wielu miejscach niepewny; wiadomo, że manifest z tej samej daty Józef złożył w imieniu własnym i syna, a stroną był Andrzej Orłowski „i inni”. Najazd przyszedł w ślad za sprzedażą z 1786 r.: Orłowski skupował udziały w Serbinowcach (Ołtarzewscy odstąpili mu swój ok. 1787 r.).

Antoni zmarł między lipcem 1786 a sierpniem 1797 r., pozostawiając małoletnie dzieci: Pawła, Jana i Konstancję (oraz zamężną już córkę Biskupską). 11 sierpnia 1797 r. „Urodzony Paweł Serbinowski, Namiestnik Woysk bywszych Polskich”, stanął przed sądem ziemskim w Litynie w imieniu własnym, brata i siostry i oskarżył ich opiekuna, Piotra Gruszczyńskiego: ten odebrał od Orłowskiego sumę należną sierotom „razem z Prowizyą za lat kilka” i „temi pieniędzmi korzystał dotychczas”, a także „bydło, konie, zboża i wszystki majątek” po ojcu „do siebie zabrał”. Paweł, jak sam zeznał, z własnych pieniędzy spłacił dług ojca wobec Pobitowskiej. Samego testamentu Antoniego w zbadanych aktach nie ma — znamy go wyłącznie z tego manifestu, który streszcza jego treść (podział majątku między dzieci, podpis ojca) i jest jedynym źródłem do tej sprawy.
Tytuł, którym Paweł przedstawia się w 1797 r., nie jest ozdobnikiem. W wojsku I Rzeczypospolitej — w chorągwiach autoramentu narodowego, przede wszystkim w kawalerii (husaria, pancerni) — namiestnik był stopniem i zarazem funkcją: „namiastką” dowódcy. Wybierano go jako starszego spośród szlachty służącej w chorągwi jako towarzysze; w zastępstwie rotmistrza i porucznika faktycznie dowodził chorągwią, odpowiadał za jej sprawy gospodarcze i porządkowe oraz za szkolenie bojowe pocztowych. Pod względem codziennych obowiązków przypominał późniejszego wachmistrza, ale jego pozycja była znacznie wyższa: towarzysze i namiestnicy chorągwi narodowych byli traktowani na równi z oficerami autoramentu cudzoziemskiego, a stopień odpowiada mniej więcej dzisiejszemu podporucznikowi lub porucznikowi. „Wojska bywsze polskie” to wojsko Rzeczypospolitej sprzed rozbiorów — w 1797 r., dwa lata po trzecim rozbiorze, Paweł powołuje się więc na stopień z armii, która już nie istniała. Dla drobnego szlachcica z Radziejowiec to był realny kapitał: dowód, że służył „po szlachecku”, konno, w chorągwi narodowej — tak jak dwieście lat wcześniej Miłasz, który „na wojnę samowtór wyjeżdżał” (artykuł 2).
Kim był opiekun? Odpowiedź dał w 2026 r. protokół Zgromadzenia Szlacheckiego w sprawie Gruszczyńskich z grudnia 1802 r.: „Piotr Andrzeja syn Gruszczyński lat sześćdziesiąt ośm, ożeniony z Wiktoryą Serbinowską lat sześćdziesiąt, córki ich Maryanna lat ośmnaście, Anila lat czternaście, Zofia lat dwanaście… w Powiecie Lityńskim we wsi Radziejowcach mieszkaią”. Opiekunem sierot był więc mąż Serbinowskiej — najpewniej siostry Antoniego i Józefa (Wiktoria urodziła się ok. 1742 r.). A ponieważ żona Pawła nazywała się „Maryanna z Gruszczyńskich”, a syn Teodor urodził się w 1804 r., badacz stawia hipotezę, że Paweł ożenił się z osiemnastoletnią w 1802 r. córką swojego opiekuna — czyli z własną siostrą stryjeczną. Rozstrzygnie to dopiero metryka ślubu.

23 kwietnia 1799 r. — już w Radziejowcach, nie w Serbinowcach — Józef Serbinowski zastawił na trzy lata swoją część wsi Piotrowi Biskupskiemu, mężowi własnej bratanicy. To ostatni znany akt Józefa. Do końca stulecia obaj bracia wyzbyli się udziałów w gnieździe rodu; ich dzieci występują odtąd jako szlachta czynszowa w Radziejowcach. Gdy w 1849 r. urzędnicy zażądają od Teodora dowodów, że przodkowie „posiadali dobra ziemskie z poddanymi”, będzie już za późno.
Odcinek 5. Rozpad gniazda. Antoni, Józef i koniec Serbinowiec w rękach rodu.
W drugiej połowie XVIII wieku Serbinowce nie są już wsią jednej rodziny. To mozaika udziałów — Serbinowskich, Ołtarzewskich, Siemońskich, Iwaszkowskich — i każdy z tych udziałów można sprzedać, zastawić, odziedziczyć albo o niego się procesować. Dwaj bracia, Antoni i Józef, wnukowie Jana i Zuzanny ze Słotwińskich, pojawiają się w kolejnych aktach grodu latyczowskiego przez pół wieku. Śledzimy ich krok po kroku — bo z każdym aktem wieś wymyka się rodzinie trochę bardziej.
Najstarszy ślad braci pochodzi, co ciekawe, nie z ich własnych papierów, lecz z księgi genealogicznej innego rodu — Miłockich. W czwartek po Wielkanocy 1755 roku sąd w Latyczowie wyznaczył „zjazd do dóbr wsi Serbinowce” między czterema braćmi Miłockimi, synami Piotra Miłockiego i Anastazji z Serbinowskich, a „Antonim i Józefem Serbinowskimi z drugiej strony”. Anastazja to siostra Antoniego i Józefa — pierwsza kobieta tego pokolenia, którą znamy z imienia. Według badacza chodziło o sprzedaż części wsi synom siostry. Pierwszy kawałek odchodzi w rodzinie, ale już nie pod nazwiskiem Serbinowski.
W 1766 roku bracia stają przeciw sobie. Antoni wnosi manifest „na rodzonego swego brata Józefa o zawładnięcie spornym majątkiem odziedziczonym”. Dziesięć lat później są już po jednej stronie: Komisja Rzeczypospolitej uznaje „Antoniego i Józefa Serbinowskich za osiadłych dziedziców” Serbinowiec i kończy stary spór z Lubomirskimi. Wygrali. I właśnie wtedy zaczynają sprzedawać.
15 lipca 1786 roku, w Mieżyrowie — najbliższym miasteczku z kościołem — „szlachcic Antoni Serbinowski, dziedzic części wsi Serbinowce”, zawiera kontrakt wieczystej sprzedaży swojej części z Andrzejem Orłowskim, starostą ostrowskim i sędzią ziemskim kamienieckim, który też ma już udział we wsi. Do sprzedawanej części Antoni dołącza posag przeznaczony córce, „będącej w małżeństwie ze szlachcicem Piotrem Biskupskim”. Ten zapis znaleziono w 2026 roku w księdze genealogicznej Biskupskich i ujawnił on córkę Antoniego, o której nikt wcześniej nie wiedział. Jest też ostatnim znakiem, że Antoni żył.
Józef w tym czasie procesuje się. Tytułuje się skarbnikiem możyrskim, przedstawia jako „syn Jakuba i Aleksandry z Kożuchowskich, wnuk Jana i Zuzanny ze Słotwińskich” — i w listopadzie 1786 roku manifestuje przeciw braciom Necewiczom, adwokatom, w związku z ugodą ze stryjem Aleksandrem, któremu obiecał wyposażyć córki i utrzymać go przy sobie. Necewicze odpowiadają pozwem przeciw Orłowskim i Serbinowskim razem — bo Orłowski od lipca jest współwłaścicielem. W grudniu 1789 roku Józef, „imieniem swoim i syna swego Piotra”, manifestuje przeciw samemu Orłowskiemu.
W styczniu 1787 roku pojawia się ktoś jeszcze. Przed sądem ziemskim staje Jan Serbinowski i — jak wymaga prawo — przedstawia się pełnym rodowodem. Posłuchajmy, bo to zdanie jest dla całej historii kluczowe: „niegdy urodzonego Karola Serbinowskiego i Marianny z Grabowskich, jeszcze przy życiu zostającej, małżonków syn; niegdy zaś urodzonych Jana Serbinowskiego i Zofii Małkowskiej wnuk; niegdy zaś urodzonych Jana Serbinowskiego i Zuzanny Słotwińskiej prawnuk; a zaś dawno zeszłych Jakuba Serbinowskiego i Stefanii z Klityńskich praprawnuk”. Cztery pokolenia, cztery żony. Jan skarży stryja Aleksandra i Ołtarzewskich o części w Serbinowcach, w imieniu własnym i młodszego brata Marcina. To drugi, niezależny zapis linii od protoplasty Jakuba — i zgadza się z drzewem, które rodzina złoży w 1802 roku.
Grudzień 1789 roku. Czterostronicowy akt, mocno zniszczony, opisuje „gwałtowny najazd” na Serbinowskich i „przymuszone aresztowanie” Piotra — syna Józefa, tego samego, który za kilkanaście lat będzie archiwistą sądów powiatowych w Uszycy. Tekst jest w wielu miejscach nieczytelny. Wiadomo, że najazd przyszedł w ślad za sprzedażą: Orłowski skupował udziały w Serbinowcach, Ołtarzewscy odstąpili mu swój, a kto został — przeszkadzał.
Antoni zmarł między 1786 a 1797 rokiem. Zostawił małoletnie dzieci: Pawła, Jana i Konstancję. 11 sierpnia 1797 roku „urodzony Paweł Serbinowski, namiestnik wojsk byłych polskich” — a namiestnik to w chorągwiach narodowych dawnej Rzeczypospolitej zastępca rotmistrza, wybierany spośród towarzyszy, stopień mniej więcej dzisiejszego porucznika; „wojska byłe polskie” to armia sprzed rozbiorów, która w 1797 roku już nie istniała — stanął przed sądem w Litynie w imieniu własnym, brata i siostry, i oskarżył ich opiekuna, Piotra Gruszczyńskiego. Opiekun odebrał od Orłowskiego sumę należną sierotom „razem z prowizją za lat kilka” i „tymi pieniędzmi korzystał dotychczas”; a „bydło, konie, zboża i wszystek majątek” po ojcu „do siebie zabrał”. Paweł z własnych pieniędzy spłacił dług ojca. Samego testamentu w aktach nie ma — wiemy o nim tylko z tego manifestu, i to on jest jedynym źródłem do całej sprawy.
Kim był ten opiekun? Odpowiedź przyszła w 2026 roku, z protokołu zgromadzenia szlacheckiego w sprawie Gruszczyńskich, spisanego w grudniu 1802 roku: „Piotr, Andrzeja syn, Gruszczyński, lat sześćdziesiąt osiem, ożeniony z Wiktorią Serbinowską, lat sześćdziesiąt; córki ich Marianna lat osiemnaście, Anila lat czternaście, Zofia lat dwanaście… w powiecie lityńskim we wsi Radziejowcach mieszkają”. Opiekunem sierot był mąż Serbinowskiej — najpewniej siostry Antoniego i Józefa. Wiktoria urodziła się około 1742 roku. I tu badacz stawia hipotezę, której nie da się na razie udowodnić, ale której trudno się oprzeć: żona Pawła nazywała się Marianna z Gruszczyńskich; syn Pawła, Teodor, urodził się w 1804 roku; a córka opiekuna, Marianna, miała w 1802 roku osiemnaście lat. Czy Paweł ożenił się z córką człowieka, którego pozwał — i zarazem z własną siostrą stryjeczną? Rozstrzygnie to tylko metryka ślubu.
Ostatni akt tego odcinka. 23 kwietnia 1799 roku — już w Radziejowcach, nie w Serbinowcach — Józef zastawia na trzy lata swoją część wsi Piotrowi Biskupskiemu, mężowi własnej bratanicy. Do końca stulecia obaj bracia wyzbyli się udziałów w gnieździe. Ich dzieci mieszkają w Radziejowcach, na czynszu. Gdy pół wieku później urzędnicy zażądają od Teodora dowodów, że przodkowie „posiadali dobra ziemskie z poddanymi”, nie będzie już czego pokazać.
W następnym odcinku: trzej kuzyni piszą do cara.